Od dwóch lat mam na kuchennym parapecie mały zielony kącik. Zaczęło się od jednej doniczki z bazylią, którą kupiłem w supermarkecie. Szybko przekonałem się, że świeże zioła smakują zupełnie inaczej niż suszone z torebki. A przy okazji ładnie wyglądają i pachną. Moja kolekcja rozrosła się do ośmiu doniczek. Nie jestem ekspertem, po prostu lubię próbować. Jeśli myślisz o własnym parapetowym ogrodzie, zacznij od trzech – czterech gatunków. Najłatwiejsze są bazylia, mięta, szczypiorek i tymianek. Nie wymagają specjalnej ziemi ani nawozów. Wystarczy nasłonecznione miejsce i regularne podlewanie.
Kiedy potrzebuję nowych doniczek, ziemi lub nasion, często zaglądam do Trobal online. Ten sklep ma szerszy wybór niż osiedlowe markety, a ceny są przyzwoite. Zamówiłem tam niedawno ceramiczne osłonki i podłoże z perlitem – przyszły w dwa dni. Dla początkujących polecam zestawy startowe, które zawierają wszystko: pojemnik, ziemię i nasiona. Unika się wtedy zgadywania, czy doniczka ma otwory drenażowe. Bo to często jest problem – zapominamy o odpływie i korzenie gniją.
Jakie zioła wybrać na początek
Nie wszystkie zioła rosną równie dobrze w domu. Polecam gatunki, które wybaczą błędy w podlewaniu i nie potrzebują silnego słońca. Osobiście mam złe doświadczenia z rozmarynem – u mnie zawsze usychał. Lepiej sprawdzają się:
- Bazylia – rośnie szybko, lubi ciepło i wilgoć. Łatwo ją rozmnożyć przez sadzonki.
- Mięta – ekspansywna, lepiej trzymać ją w osobnej donicy. Uwielbia wilgoć.
- Szczypiorek – można go ciąć nożyczkami, odrasta bez problemu. Nie potrzebuje wiele światła.
- Tymianek – wytrzymały, znosi przesuszenie. Drobne listki nadają się do mięs i sosów.
Każde z tych ziół daje się uprawiać przez cały rok. W zimie warto doświetlać je lampką LED, ale nie jest to konieczne. Ja stosuję prostą lampę biurkową z ciepłą barwą i ustawiam na 12 godzin dziennie. Efekt jest dobry, chociaż przyrost jest wolniejszy.
Niezbędne akcesoria do parapetowego ogrodu
Oprócz samych roślin potrzebujesz kilku rzeczy, które ułatwiają życie. Nie wydawaj od razu fortuny. Wystarczy podstawowy zestaw, a resztę dokupisz w miarę potrzeb. Z własnego doświadczenia polecam:
- Doniczki z otworami drenażowymi – plastikowe lub ceramiczne. Ważne, żeby miały podstawkę.
- Podłoże uniwersalne z domieszką piasku lub perlitu – zapobiega zbijaniu się ziemi.
- Mała konewka z wąskim dzióbkiem – ułatwia podlewanie bez ochlapania parapetu.
- Nożyczki ogrodnicze lub zwykłe ostre – do przycinania i zbioru.
- Etykiety do oznaczania gatunków – szybko zapominasz, co gdzie siałeś.
Kupując akcesoria, zwracam uwagę na materiał. Plastikowe doniczki są tanie i lekkie, ale szybko się nagrzewają. Ceramika dłużej trzyma wilgoć i wygląda ładniej. Na rynku jest też wiele gotowych zestawów do ziół – mają wbudowany system nawadniania. U mnie sprawdza się zwykła donica z otworem, bo wolę sam kontrolować podlewanie. Czasami przesadzam i rośliny chorują, ale to już nauka na własnych błędach. Najważniejsze to nie poddawać się po pierwszej porażce. Kolejny szczypiorek zawsze wyrośnie.
